Fandom

Sferopedia

Sfery Przechodnie (i inne)

4365stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja8 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Karzełek zadumał się przez chwilę, ale po chwili znów zaczął ciągnąć swą opowieść: 

"Plany Zewnętrzne to jedno, ale są i inne. Pierwsze Materialne, Sfery Wewnętrzne, no i najciekawsze - Przechodnie, półplany i takie, które nawet ciężko zaklasyfikować. Bo niby jak określić Faerie? Wymiar Paralelny? Pasożytniczy? No i w zasadzie by pasowało... Co, trepie? Nie wiesz, o czym mówię? No to słuchaj uważnie..."

CieńEdytuj

Jakby ci to dobrze wytłumaczyć... Byłeś kiedyś na jakiejś Pierwszej Materialnej? Widziałeś rośliny, skały, ziemię, niebo i wszystko inne, w mniejszym lub większym stopniu stałe i barwne? Tym mniej więcej jest Plan Cieni, tyle że zupełnie na odwrót. Nie wybałuszaj gał jak beholder - daleko ci do niego. Plan Cieni to po prostu nieskończone pasmo ciemności przenikające wszystkie Pierwsze Materialne. Wyprane z kolorów, ciemne i niestabilne miejsce, w ogólnych tylko zarysach naśladujące i wypaczające to, co znalazłbyś w materialnym świecie. Zamiast skał, ziemi i wszystkiego innego masz tam tylko wiecznie zmienną esencję cienia - skurlenie to nieprzyjemne, kiedy dochodzi do zbyt gwałtownych przeistoczeń… Możesz z tego zrobić cokolwiek zechcesz, trzeba tylko znać trochę sztuczek… Ale jeśli lubisz światło i ciepło, poszukaj sobie jakiegoś innego miejsca.

Cień tego wszystkiego jest przynajmniej taki, że można pokonywać duże odległości albo i przeskakiwać między różnymi strefami Pierwszej. Jeślibyś kiedyś planował zakupy na Torilu mieszkając na Oerth, wyskocz sobie przez cienie. Tylko uważaj - większość z tamtejszych lokatorów jest skurlenie nieprzyjemna w obejściu. Takie choćby nieumarłe cienie, różnego rodzaju widziadła, dwugłowe zaćmienia albo i żywe, cieniste kopie zwykłych istot. Swoją drogą, bywa to nawet interesujące. Kiedyś myśląc, że mam do czynienia ze zwyczajną, ciemną kałużą cienistej esencji, wdepnąłem w cienisty czarny pudding. Wypaliłem draństwo, ale trochę szkoda butów...

AstralEdytuj

Plan Astralny! Nieskończone srebrzyste niebo, pozbawiona czasu i granic pustka, oblewająca wszelkie inne sfery, upstrzona tylko jeziorami kolorów i dryfującymi, spetryfikowanymi ciałami bogów. No, skurle z lękiem przestrzeni raczej nie czułyby się tam zbyt dobrze. Co, powtórzyć? Nie kłap trumną i słuchaj uważnie: Astral otacza wszystkie inne płaszczyzny. Jest głównym Planem Przechodnim - poprzez niego możesz dostać się niemal w dowolne miejsce. Oczywiście pod warunkiem, że dysponujesz odpowiednia mocą albo trafisz na jakieś jezioro kolorów. Co to jest? Nic szczególnego - wielka barwna plama, będąca jednocześnie portalem do jakiegoś planu. Jakiego? To zależy od barwy.

W zasadzie to strasznie tu nudno, tyle tylko, że nie starzejesz się i nie masz za bardzo co ze sobą zrobić. Często latają tam devy szukające zagubionych duszyczek, które można by naprowadzić na właściwą drogę... Bue! Są jeszcze ciała bogów - wielokilometrowe, przegniłe, przypominające kamień bryły, czasami tak zniekształcone, że aż nierozpoznawalne. Pozostałości po Mocach, które opuścili wierni albo które zostały zabite. Często pojawiają się na nich różne iluzje, jakby odtworzone wspomnienia z życia danej Mocy. Poza tym to nic szczególnego - ot, trochę stałego gruntu, na którym githyanki budują swoje miasta.

Jeśli chcesz się gdzieś dostać, spróbuj przez Astral. Zresztą i tak zawsze to robisz... Prawie każda teleportacja albo podróż portalem to tak naprawdę przyśpieszony przeskok przez Astral, tyle że bardziej bezpośrednio nakierowana. Trzeba tylko uważać, żeby komuś nie podpaść, ale o ile unikniesz spotkania z githyanki albo jakimiś istotami podróżującymi przez tą sferę, to pewnie nic się nie stanie.

EterEdytuj

Coś ciekawego - prawie każdy Plan Materialny ma własne eteryczne odbicie - kopię rozpościerającą się wokół oryginału. Niektóre trepy kłapią o mistycyzmie, duchach i tajemniczości tego planu. Tępaki! Dla mnie to po prostu sporo szarawej mgły i niewyraźne kontury rzeczywistych miejsc z Pierwszej Materialnej. O dziwo, nie jest tam zupełnie pusto. Pełno bestii zdołało jakoś przyzwyczaić się do nieważkich warunków i radzą sobie wcale nieźle. Eteryczni drapieżcy, fazowe pająki... Całe chmary paskudztwa, które polubiły ataki z zasadzki na niczego nie spodziewających się Pierwszaków! Eter łączy się w miarę ściśle z odpowiednią Pierwszą Materialną, ale czasem też przydaje się do wędrówek. Wystarczy znaleźć zasłonę kolorów - coś w rodzaju jezior kolorów z Astralu, ale różniące się od nich w niektórych szczegółach.

Jeśli jesteś na tyle tępym skurlem, żeby szukać silnych wrażeń, Plan Eteryczny może okazać się dla ciebie tym, czym jest sklep z tanimi winami dla skacowanego żula. Nie chodzi tylko o sam mglisty Eter i niemrawo przebijającą Pierwszą Materialną, ale to, co poza nim - Plan Duchów i Głęboki Eter. O ile jeszcze Plan Duchów jest raczej spokojny, ot - większe i przejaskrawione odbicie Planu Materialnego, to z Głębokim Eterem jest zupełnie inaczej... Przy sporej dozie samozaparcia można przebić się nawet do innych Planów Eterycznych, ale po drodze bywa niebezpiecznie. Labirynty Pani, Ravenloft... Te miejsca unoszą się gdzieś w Głębokim Eterze. Gdzie dokładnie? Wiesz, trepie - większości krwawników, którym udało się je znaleźć nie udało się później trafić do wyjścia, żeby opowiedzieć o tym innym...

Plan DuchówEdytuj

Kolejne miejsce dobre dla nudnych trepów. Jeśli zapuścisz się zbyt daleko w Eter niektórych sfer Pierwszej Materialnej, możesz trafić na tą płaszczyznę. Jak wygląda? Nic szczególnego. Ot - przejaskrawiona, większa i jakby prawdziwsza wersja Planu Materialnego. Wiesz - nieskażone pola, wielkie twierdze, pełno pałętających się jak w labiryntach duchów i masa zwierząt - taka Kraina Wiecznych Łowów. Wszyscy ci wielbiciele kultu przodków albo uznający się za część "duszy natury" po śmierci trafiają najczęściej tutaj, chyba że akurat poniesie ich do Ziem Bestii. W zasadzie niewielka różnica - tutaj po prostu jest bardziej zwyczajnie.

Jeśli chodzi o stałych bywalców, to jest to dość ścisła grupka - duchy, szamani, błądzący w Eterze i ćpuny. Tia, dobrze słyszysz - kiedy opowiadają te swoje skurlone historyjki o świecie, który stał się wyraźniejszy, albo że widzieli coś, czego inni nie dostrzegają, to nie wpuszczali cię w ślepaki. Przynajmniej nie zawsze. Po prostu po zażyciu odpowiednio dużej porcji jakichś swoich grzybków błądzą sobie w tamtej okolicy, rojąc sobie, że doznali objawienia. Z tym akurat trzeba ostrożnie. Przy zbyt dużej porcji już się nie budzą ze swojej wspomaganej dziwnymi środkami, "astralnej" wędrówki. Ale pozwól - trepie - że ci to odradzę. Szkoda czasu i zdrowia.

FaerieEdytuj

Lubisz elfy? Jeśli tak, to po wizycie w Faerie zmienisz zdanie. Paskudne miejsce, a co gorsza - skurlenie niestabilne. Od czasu do czasu podczepia się tylko do różnych Pierwszych Materialnych, pozwalając na przeskoki. Kraina baśni, a niechby je tanar'ri wzięły - wszędzie elfy, wróżki, skrzaty i inne baśniowe tałatajstwo. Myślisz, że to nic złego? A jak powiem, że każda godzina tam, to dwa tygodnie w rzeczywistości, które trafiają w ciebie natychmiast po powrocie? Nieśmiertelni to skurl, jakich mało - zaproszą, porwą, przetrzymają albo zabiją. Zwyczajnie - z nudów, nie żeby miały w tym jakikolwiek cel. Są jeszcze gorsze od tanar'ri, bo demony przynajmniej pokazują, że im zależy! Jeśli słyszałeś kiedyś opowiastki o Dzikim Gonie, Białych Łowcach albo Balach Wróżek, to wiesz, o co chodzi. A jeśli nie, to uwierz – nie chciałbyś się dowiedzieć.

Jeśli chcesz mojej rady, to unikaj tego planu. Będzie lepiej dla ciebie. I nieważne, jak go nazwiesz – Faerie, Avalon czy Kraina Wróżek. Wystarczy raz wpaść w oko jakiejś Królowej Powietrza i Ciemności albo innej Mocy z Uprzejmego Dworu, a już można równie dobrze utopić się w Styksie. Mniej zachodu i bólu, a efekt końcowy identyczny!

RavenloftEdytuj

Ano właśnie, Ravenloft… Słyszałeś coś o nim? Straszne miejsce, nie bez powodu nazywają je Płaszczyzną Grozy. Pochłonął już sporo tępaków i innych trepów podobnych do ciebie, którym wydawało się, że wycieczka poprzez Mgły będzie dobrą rozrywką. Rozrywka to może i była, ale w trochę odmiennym sensie... Pytasz o cień tego? Tu ci nie pomogę. Nigdy tam nie gościłem i, po prawdzie, nie zamierzam tego zmieniać. Niewielu, bardzo niewielu jest takich, którzy wyzwolili się spod mocy Ravenloftu. Między nimi jest na przykład Vecna Szeptany - nieumarły bóg tajemnic i współautor zabawnej broszurki znanej jako Księga Plugawego Mroku, a żeby go Labirynty... 

Słuchaj dobrze, trepie - obśmiej to miejsce. Nie chcesz tam trafić i postaraj się, by nigdy do tego nie doszło. Plan Grozy - z tego, co o nim wiadomo - to okropna płaszczyzna. Mgły, wampiry, uwięzienie bez możliwości ucieczki nawet po śmierci, inne nieumarłe paskudztwa, a do tego obdarzone skrzywionym - jeśli w ogóle - poczuciem humoru. Wbrew pozorom nie jest to Plan Materialny, choć wygląda nieco podobnie do nich. Jest prawie całkowicie odcięty od innych sfer, nie ma z niego w zasadzie żadnej możliwości ucieczki. Jest jeszcze gorszy od Labiryntów! To przerośnięty półplan, zagubiony gdzieś w Głębokim Eterze - właśnie dlatego podróże przezeń są tak niebezpieczne. Niektórzy, nie wiedząc, z czym mają do czynienia, przekraczają granicę, a wtedy jest już za późno...

Jeśli kiedyś trafisz na jego ślad, uciekaj - im szybciej, tym lepiej... Nawet, jeśli alternatywą miałyby być wakacje na Planach Niższych. Tam przynajmniej masz szansę na ucieczkę albo jako-taki spokój po śmierci, jeśli akurat nikomu nie będzie to wadziło. A gdybyś zobaczył gęste, skłębione Mgły, to najlepiej postaraj się usiąść na miejscu i przeczekać, w miarę możliwości nie wychodząc z budynku. Przy sporej dozie szczęścia może nic ci się nie stanie. W innym wypadku, powodzenia - może być ci skurlenie potrzebne, gdy już zostaniesz stracony dla Wieloświata...

SenEdytuj

Hej, trepie! Słuchasz, co mówię? Obudź się! Lubisz spać? Albo dokładniej - śnić? Może lepiej będzie, jeśli ci to wyjaśnię. Widzisz, to jest tak... Pamiętasz tylko niektóre ze swoich snów i te są zwykle irracjonalne. A te, których nie pamiętasz - albo zbyt bezładne, albo zbyt paskudne, by twoja świadomość zaryzykowała ich utrzymywanie. Sny to nie tylko marzenia, ale i koszmary. Większość znacznie gorsza niż to, co oferuje spora część Wieloświata. Plan Snów jest płaszczyzną, na której wszystkie te majaki, koszmary i marzenia przybierają pozory rzeczywistości. To dziwny plan, składający się w zasadzie z tysięcy albo i milionów niewielkich sfer, zbudowanych i utrzymywanych przez umysł śniącego. Najczęściej pozostajesz we własnym śnie, znacznie rzadziej w jednym przebywa jednocześnie kilka jaźni. To, co ci się śni, tu jest jakby rzeczywistością, choć rozwiewa się wraz z przebudzeniem. Ale i to nie zawsze. Niektóre najsilniejsze sny umieją przetrwać - czasem dotyczy to jednej osoby, czasem całej grupy lub jakichś okoliczności. Na przykład bywają koszmary, które dotykają wszystkich śpiących w danym budynku...

Jasne, trepie - zawsze możesz powiedzieć, że "to tylko sen, obudzę się i wszystko będzie jak zawsze". Pewnie. Pod warunkiem, że zdasz sobie w ogóle sprawę z tego, że śnisz, i mimo wszystko dożyjesz do pobudki. Śmiejesz się? Takie tępaki jak ty nigdy nie chcą uwierzyć, że sny też mogą być realne. Skurlenie rzeczywiste. Do tego stopnia, że niektórzy już się nie budzą. "Psychosomatyczne" - to chyba było to słowo. Czaromiotacze się na tym znają. Cień tego jest mniej więcej taki, że to, co spotka cię we śnie, dla ciebie dzieje się naprawdę. Śmieszne? No, czasami faktycznie może to się wydawać przyjemne, ale zazwyczaj tak nie będzie. Wyobraź sobie, co można poczuć, gdy ogarnie cię koszmar o rozrywaniu żywcem na strzępy, albo o torturach... A wiesz, co jest w tym najgorsze? Jeśli umrzesz w Sercu Snu – tak się nazywa coś w rodzaju centrum tego planu, w którym sny nabierają kształtu i mocy - to możliwe nawet, że zostaniesz tam na zawsze. Uwięziony wewnątrz swojego koszmaru, jakiejś wykrzywionej Krainie Cudów pełnej kart, diabelskich, uśmiechniętych kotów i białych króliczków z migbłystalnymi ząbkami. Albo strawiony przez jakąś z bestii, które wędrują pomiędzy Śniącymi. Miłych snów.

Odległa DziedzinaEdytuj

Tu, tak po prawdzie, też nigdy mnie nie poniosło na dłużej. O ile niektóre sfery można uznać za nudne, to ta jest aż nazbyt ciekawa! Żyjące niby-rośliny z twarzami i kłami, tak naprawdę nie będące roślinami, powoli pełzające i wyjące obłąkańczo fragmenty czegoś będącego odpowiednikiem stałego gruntu, oleiste, przepełnione bzyczeniem "powietrze" przedzielone nierównymi warstwami jak pergamin w księdze - jeśli takie warunki ci odpowiadają, to zapraszam! Kiedyś jeden skurl mnie tu przerzucił - próbował, tępak, rzucać czar w strefie Dzikiej Magii. Cudem uciekłem, żeby to Dziewięć Piekieł! Dobrze, że wyjście jeszcze funkcjonowało, inaczej zostałbym tam razem z nim. Jak dawałem nogę, chyba właśnie zaczynał patrzeć na świat stopami. Naprawdę przykre miejsce, jeśli w ogóle można to tak nazwać. To nawet nie jest część jakiegokolwiek wszechświata! Jeślibyś kiedyś zechciał nazwać wszystko, co istnieje - cały Wieloświat - naiwnym terminem stosowanym przez pierwszaków - "Rzeczywistością", to już masz dosyć jasny pogląd na to, czym jest Odległa Dziedzina: Czymś-Zupełnie-Innym.

Nie żeby nie było tu trochę materiału na dobrą zabawę. Wszędzie Dzika Magia, przypadkowe burze energii rozszerzające się na kolejne warstwy, pełno śluzów i istot, które może i słyszały o anatomii, ale raczej od kogoś, dla kogo szkielet był jedynie niezbyt smacznym fragmentem pożywienia. Jakby tego było mało, sporo tam tworów, które składają się jakby z przypadkowo pozlepianych fragmentów istot latających, głębinowych, powierzchniowych i podziemnych, które najpierw zostały oblane kwasem, a potem zostawione na kilka tygodni w ziemi. A że większość z nich jest albo zupełnie odmóżdżona, albo diabelnie inteligentna, a wszystkie – niezrozumiałe i ze szczętem zaraźliwe obłąkane, to robi się tylko ciekawiej.

Więcej w Fandom

Losowa wiki